10 października 1954
Rocznica, uczelnia i inne żelki.
Dzisiaj zakończyłyśmy pierwszy tydzień zajęć na wietnamskiej uczelni. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami mamy zajęcia 4 razy w tygodniu od 13:30 do 16:20. W poniedziałki i piątki uczy nas pan Dân – pracujemy z podręcznikiem, który rozpoczęliśmy w Polsce – poziom C. Twierdzą, że wysoki. We wtorki i czwartki jest ciekawiej – pan Hùng stwierdził, że nasza wiedza jest wystarczająca, by poprowadzić zajęcia w inny sposób. Przez tydzień rozmawiamy na konkretny temat a potem musimy napisać wypracowanie o naszych przemyśleniach. We wtorek zaczęliśmy od rozmowy o rodzinie – na pierwszy ogień poszłam ja. Wałkowali mnie przez 2 godziny. Potem każdy krótko się przedstawił i dyskusja potoczyła się na troszkę inne tory – porównanie rodziny wietnamskiej/azjatyckiej a polskiej/europejskiej.
Â
Tak wyglądał nasz skład w czasie pierwszych zajęć:
z przodu: Karolina, Marysia, Kamil, z tyłu: Ali, stażysta z Białorusi i Tomek (prywatnie brat Kamila;))
Â
Marysia postanowiła zmienić grupę i przerabiać podręcznik na poziomie B z innymi studentami (prawdopodobnie z Rosji, Białorusi i Mongolii), więc zostało nas pięcioro.
Â
Nasza klasa:
Â
Widok z okna klasy:
Â
Widok z korytarza uczelni:
Â
Ja i Karo przed zajęciami:
Â
Po dzisiejszych zajÄ™ciach wybraÅ‚yÅ›my siÄ™ „na miastoâ€.;)
Â
Tutaj też wpadli na taki sposób reklamy:
Â
W wielu miejscach tablice, nawet elektroniczne - liczące dni. Wszyscy przygotowują się do obchodów 1000-lecia założenia stolicy:
Â
Wietnamskie budownictwo...;)
Â
A oto, co dzisiaj znalazłyśmy w jednym z marketów:
Â
Wieczorem spacer nad jeziorem Hoan Kiem... Dzisiaj jest 54 rocznica oswobodzenia stolicy i okolica została pięknie oświetlona. Miało się coś dziać, były jakieś sceny... i nic. Nie zaobserwowałyśmy żadnych występów... Leciała jakaś muzyka z taśm. Ludzie nie wykazywali zainteresowania.
Â
Na koniec bonus...
Â
Mój i Gamisiowy kącik – dorobiłyśmy się moskitier i co więcej, mamy w końcu własne krzesła.;)
Â
Moje naczynka.
Â
Jedno z naszych zwierzątek. Śmieszne dźwięki wydaje wieczorami.:)
Â
Przypuszczamy, że mamy tu jeszcze jakiś gatunek zwierza. Gamrai zaobserwowała bobki w łazience. Gryzionie się powoli zwijają do domu na zimę?
Â
Aha... Mają tu żelki. Cena w przeliczeniu – 5 zł/kg.
Â
Na koniec końca - aktualny skład pokoju – zdjęcia do legitymacji na smutno;)
Â
Â
Â
Â
Â