Subskrybuje zawartość

uczelnia

warning: array_merge() [function.array-merge]: Argument #2 is not an array in /domeny/wietnam-info/includes/theme.inc on line 921.

Rocznica, uczelnia i inne żelki.

Dzisiaj zakończyłyśmy pierwszy tydzień zajęć na wietnamskiej uczelni. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami mamy zajęcia 4 razy w tygodniu od 13:30 do 16:20. W poniedziałki i piątki uczy nas pan Dân – pracujemy z podręcznikiem, który rozpoczęliśmy w Polsce – poziom C. Twierdzą, że wysoki. We wtorki i czwartki jest ciekawiej – pan Hùng stwierdził, że nasza wiedza jest wystarczająca, by poprowadzić zajęcia w inny sposób. Przez tydzień rozmawiamy na konkretny temat a potem musimy napisać wypracowanie o naszych przemyśleniach. We wtorek zaczęliśmy od rozmowy o rodzinie – na pierwszy ogień poszłam ja. Wałkowali mnie przez 2 godziny. Potem każdy krótko się przedstawił i dyskusja potoczyła się na troszkę inne tory – porównanie rodziny wietnamskiej/azjatyckiej a polskiej/europejskiej.

 

Tak wyglądał nasz skład w czasie pierwszych zajęć:

skład

z przodu: Karolina, Marysia, Kamil, z tyłu: Ali, stażysta z Białorusi i Tomek (prywatnie brat Kamila;))

 

Marysia postanowiła zmienić grupę i przerabiać podręcznik na poziomie B z innymi studentami (prawdopodobnie z Rosji, Białorusi i Mongolii), więc zostało nas pięcioro.

 

Nasza klasa:

klasa klasa

 

Widok z okna klasy:

z okna

 

Widok z korytarza uczelni:

z korytarza z korytarza

 

Ja i Karo przed zajęciami:

my dwa

 

Po dzisiejszych zajęciach wybrałyśmy się „na miasto”.;)

 

Tutaj też wpadli na taki sposób reklamy:

reklama

 

W wielu miejscach tablice, nawet elektroniczne - liczące dni. Wszyscy przygotowują się do obchodów 1000-lecia założenia stolicy:

tysiÄ…clecie

 

Wietnamskie budownictwo...;)

tak mieszkajÄ…

 

A oto, co dzisiaj znalazłyśmy w jednym z marketów:

Krakus

 

Wieczorem spacer nad jeziorem Hoan Kiem... Dzisiaj jest 54 rocznica oswobodzenia stolicy i okolica została pięknie oświetlona. Miało się coś dziać, były jakieś sceny... i nic. Nie zaobserwowałyśmy żadnych występów... Leciała jakaś muzyka z taśm. Ludzie nie wykazywali zainteresowania.

10.10.2008 10.10.2008 10.10.2008 10.10.2008

10.10.2008 10.10.2008 10.10.2008 10.10.2008

 

Na koniec bonus...

 

w pokoiku W pokoiku

Mój i Gamisiowy kącik – dorobiłyśmy się moskitier i co więcej, mamy w końcu własne krzesła.;)

 

Naczynia

Moje naczynka.

 

Gekon

Jedno z naszych zwierzątek. Śmieszne dźwięki wydaje wieczorami.:)

 

Przypuszczamy, że mamy tu jeszcze jakiś gatunek zwierza. Gamrai zaobserwowała bobki w łazience. Gryzionie się powoli zwijają do domu na zimę?

 

Aha... Mają tu żelki. Cena w przeliczeniu – 5 zł/kg.

Żelkożabka

 

Na koniec końca - aktualny skład pokoju – zdjęcia do legitymacji na smutno;)

wszystkie dziewczynki

 

 

 

 

 

3 października :) Spacer po parku. Uczelnia. Ambasada.

Dzisiaj o 9:00 rano miałyśmy spotkanie na uczelni. Jako że z Polski poza nami nikt nie przyjechał, będziemy wszyscy w jednej grupie: ja, Gami, Kamil od nas z grupy, Tomek, brat Kamila z roku wyżej i Marysia z Warszawy, która uczyła się j. wietnamskiego dwa lata (jedne zajęcia tygodniowo). Na razie padła decyzja, że uczymy się od podręcznika na poziomie C, od rozdziału, na którym skończyliśmy w Polsce. Tak więc nie cofamy się a idziemy do przodu.:) Zajęcia w poniedziałek, wtorek, czwartek i piątek – od 13:30 do 16:20 – jeden dzień więcej niż zeszłe lata. Zaczynamy od poniedziałku. Kamil jako jedyny facet na spotkaniu został mianowany „gospodarzem” (przewodniczącym?) grupy.

Ok. 10 wylądowałyśmy z Gami w pobliskiej kafejce z wifi. Wypiłyśmy po mrożonej herbatce z mlekiem i limonką i stamtąd wysłałam dwie ostatnie notki oraz zadzwoniłam do Maminka.:) Ściągnęłam sobie thunderbirda, coby Wam ładnie i na spokojnie na maile odpisywać oraz yahoo messengera. Tak... Poddałam się, gdy kolejna osoba zapytała o moje „ID”. Oni tu wszyscy tego używają.

 

Po dointernetowaniu poszłyśmy na jedzonko, wróciłyśmy do akademika i wyruszyłyśmy do ambasady. Pojechałyśmy autobusem i trafiłyśmy szybko i bez żadnych problemów. Robimy postępy.:) W ambasadzie dofinansowałyśmy się na październik, więc na razie z głodu nie umrzemy. Może.;)

 

W przeciwieństwie do Ewy i Marysi, które dzisiaj zrobiły sobie mały maraton: mauzoleum Ho Chi Minh'a i Van Mieu za jednym zamachem, ja i Gam postanowiłyśmy odpocząć i zrobić trochę zdjęć z nami w rolach głównych (niektórzy z Was o nie prosili:)). Wybrałyśmy się więc do parku nieopodal naszej uczelni – Bach Khoa (miejscowa politechnika).

 

Pośrodku parku znajduje się Hồ (jezioro) Bẩy Mẫu. Cały park żyje. Ludzie przychodzą tu pobiegać, poćwiczyć albo po prostu odpocząć. Drugą grupę stanowią zakochani (całujący się na ławeczkach) i młode pary pozujące do ślubnych zdjęć. Ruch jest naprawdę duży a mimo to przyjemnie jest tam pójść i trochę się zrelaksować. :)

para młoda

 

A o to efekty naszej sesji:

palma

 

palma

 

palma

 

park

 

park

 

park

 

park

 

park

 

alejka

 

park

 

smocza kolejka:

park

Takie tu majÄ… piesy:

piesek

Tak tu się wożą:

pan

 

Tak tu mieszkajÄ…:

domek

 

I na koniec:

Akademik:

akademik

Ja na podwórku akademika:

podworko

Widok z okna na korytarzu akademika wieczorem:

akademik

Nasze podwórkowe pieski.

pies

pies

Â