zdjęcia
Szpitalnie
Moi Kochani i Ci troszkÄ™ mniej...;)
Przepraszam Was bardzo, ale nie mam czasu napisać tekstu, który mógłby być nazwany pełnoprawnym wpisem. Dlatego dodam tylko zdjęcia (autorstwa Marysi i Ewy) i pokrótce przedstawię ideę badań. Wszyscy studenci mieszkający w akademikach dla obcokrajowców zostali w sobotę rano przewiezieni do szpitala Bach Mai, gdzie zostali poddani badaniom, które mają umożliwić uzyskanie miejscowego ubezpieczenia zdrowotnego. Sposób przeprowadzenia tych badań budzi pewne wątpliwości (zwróćcie uwagę na probówki z materiałem do badań i rękawiczki.. pań). Pani z podkrążonymi oczami z krawędzi pierwszego zdjęcia to ta sama, która wnoszona jest do windy na innym. Zemdlała gdzieś po drodze, więc przenieśli ją na ławkę obok i tak sobie leżała aż się ktoś nie zlitował i jej nie wyniósł.
Â
Wierzymy w nasze szczęście, że niczym nas nie zarazili. Przy pobieraniu krwi używano jednorazówek, ale wszystko było robione jednymi szczypczykami i na jednego studenta przysługiwał jeden wacik - używany do przetarcia skóry przed i po nakłóciu. Aha, do próbówki każdy musiał nasikać w łazience ze zdjęcia, gdzie nie było zlewu... a nie, przepraszam, był. Nie było kranu.;)
Â
Â
Tyle w skrócie. Mam nadzieję, że zdjęcia się Wam spodobają.
Â
30 września 2008
Dzisiaj już się podzieliłyśmy. Po przeniesieniu rzeczy do akademika ja, Gami i ciocia poszłyśmy do miasta. Byłyśmy między innymi na rynku Dong Xuan a poza tym jadłyśmy dużo różnych dziwnych rzeczy. :) Ciocia była spokojna i strasznie kochana. Udało się chociaż trochę porozmawiać.
Â
A teraz tak mnie boli głowa........ Wróciłam o 20:30 na xe omie w deszczu i jeszcze cham chciał ode mnie 2 000. Niby niedużo, ale ciocia już mu zapłaciła, a że „vat ve†(czyli ciężko), to ja też czułam, bo mi spodnie do kolan przemokły. Udawałam, że nic kompletnie nie rozumiem i sobie darował. Tylko coś pod nosem mamrotał.
Â
Z braku sił. Tylko zdjęcia.
chua Ngoc Son - na srodku ho hoan kiem
Â
Â
Â
Â
Â
A to jedzonko dziewczynek sprzed 2ch (3? straciłam poczucie czasu!) dni:
Â
Â
A to centrum handlowe Vincom i kot dla Eli:
Â
Â