restauracja
Dzień drugi - z kawiarenki do Was piszę;)
Obudził mnie Kamil telefonem o 13:30 – jak nam idzie szukanie mieszkania. Tym sposobem ja, po wieczornej rozmowie dziewczyn mająca wrażenie, że wstanę najpóźniej, bo mam wszystko gdzieś, muszę się w końcu wyspać...., wstałam najwcześniej.
Â
Boli mnie głowa i lekko gardło od tej klimy paskudnej.
Â
Tyle napisałam dziś z hotelu a teraz siedzimy właśnie w kawiarni:
i dziewczynki popijajÄ… kawÄ™, herbatkÄ™... a ja wcinam:
lody pomarańczowe ze świeżym sokiem...
Wcześniej ja i Gami zjadłyśmy obiadek – niewiele rozumiałyśmy z menu i zdałyśmy się na kelnerkę, co skończyło się wołowinką smażoną z frytkami. Ale za to z kolendrą i jakimś ichnim zielskiem. Jako przystawkę podawano:
Â
Przepyszne. Świeżutkie.:)
Â
A teraz podłączyłyśmy się pod jakąś sieć.... ;) Jesteśmy na ulicy pełnej kafejek internetowych. Nie wnikamy do czyjej sieci się podpinamy....:]
Â
Dalsze plany na dzisiaj – wizyta u jakiegoś pana, dla którego mamy prezent z Polski i prośba o pomoc w poszukiwaniu mieszkania, kilka telefonów do wykonania – w tym samym celu, zakupy w jakimś markecie. Owoce na ulicy strasznie nęcą, ale nie znamy jeszcze cen...
Â
I nawet głowa już mnie nie boli... Jest super.:)
Â
Â