spaghetti
Hustawki nastrojow i tym podobne cuda
Wlasnie po raz pierwszy zdarzylo sie, ze zatrzymal mnie pan przy wejsciu do akademika B7. Prosto z Mikolajkowego spaghetti z sosem serowym, z serem!, trafilam do nowego wegierskiego kolegi. Pije sobie hibiskusa i: probuje rozgryzac wegierska klawiature;)). Ale musze stad wyjsc w ciagu 2ch godzin albo mnie pan z portiernii pogoni.