1 października 2008
Już drugi dzień bez Internetu. Desperacko poszukiwałam na korytarzu, ale pokazuje, że połączono z siecią a strony dalej nie działają (zasięg 4/5). Wylądowałam nawet u jakichś Amerykanów w pokoju (btw. wiedzieli, gdzie jest Polska i znali Kraków i Wawę). Czy jakiś spec od wifi może mi wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje?
Â
Zaczynam tęsknić: za atmosferą, za konkretnymi ludźmi. I jak zawsze, gdy mogę się zdystansować, zmienia mi się wewnętrzne nastawienie. Ale nie o tym ma być ten blog.
Â
Dzisiaj poszłam z ciocią do jakichś państwa... (Mamo? Zapytaj ciocię i mi wytłumacz raz jeszcze – po polsku i dokładnie, bo nie jestem pewna, czy wszystko zrozumiałam) Pan jest architektem. Było bardzo, bardzo miło. Zostałyśmy zaproszone na obiad. Widziałam ogródek na dachu. Pan wytłumaczył mi, które roślinki są do jedzenia, które pachną (ale nie o tej porze roku...) itp. A w czasie obiadku, widząc, że tak sobie radzę przy korzystaniu z pałeczek (no.. nie umiem kroić nimi tofu;)), Pani mi bardzo pomagała.:) Najedzona. Szczęśliwa.:) A wieczorem już do akademika przyszła koleżanka koleżanki Marysi: Huyen. Zaproponowała, że będzie mnie uczyć wietnamskiego. Chwilę po niej pojawili się anh Dung z kolegą. Mam Dunga troszkę pouczyć angielskiego. Z ciocią było super, ponieważ kazała mi czytać napisy po wietnamsku.
Â
Dziewczynki się rozdzieliły. Nie mam pojęcia, co robiły Ewa i Marysia. Gami zrobiła pierwsze zakupy.
Â
Jedzonko wietnamskie bardzo mi smakuje, ale za dużo mi każą jeść. (Mumku! Czuję się jak mega tucznik!). Muszę zawsze spróbować a to tego, a to tamtego, a tego owocu nie znasz, więc zjedz i tak ciągle. Uh.;) (I ja mam tu schudnąć??????)
Â
Dzisiaj doszło do tego, że wedle termometru w pokoju było 29 stopni a mi było ziiiimnooo (ale może to kwestia wiatraka?).
Â
Czy mogę tu zostać?;)
Â
Idę spróbować złapać łącze Gamraiowym lapkiem.:)))
Jak widać, na Gamraiowym i łączy i działa...
;(
Â
Boję się szczurów biegających po ulicy. Ale wychodzę z założenia, że skoro sa, to mają co jeść i nie będą atakować małych dziewczynek...
Â
Wczoraj miałyśmy z Gam średnio przyjemną przygodę z kolegami z pokoju obok. Próbowałyśmy znaleźć łącze a oni wracali po pijaku. Się nie zorientowałam i skorzystałam z zaproszenia do pokoju. Szybko stamtąd uciekałam, gdy jeden zaszedł mnie od tyłu i zaczął całować po szyi. A już na korytarzu, gdy ja pokazałam obrączkę, on pokazał swoją (Egipcjanin pieprzony...). Potem usiłowali wejść nam do pokoju, ale Ewa ich słownie powstrzymała.
Â
I tila.
:) Już mnie komarzyska totalnie pogryzły, więc dość.
Â
O. Stolik:) w odwiedzinach na wstępie:
Dodaj nowy komentarz