Archiwum - li. 2008
listopad 29th
wspomnienie
Wczorajszej nocy zaliczyłam pierwsze wejście na teren akademika przez płot.
listopad 28th
Moje ciekawe Tam:) czyli dwie zdepresjonowane mieszanki nocą na brzegu Jeziora Zachodniego
Poddusiłam się w akademiku i w tym momencie, jak zawsze, świat zaprezentował mi niespodziankę - tym razem w postaci zaproszenia na piwo od kolegi Węgra (o imieniu nie do powtórzenia;P). Zaproszenie było podwójne dla mnie i Karo, która jednak nie czuła się najlepiej. Tak więc... wczoraj wieczorem o 8mej spotkałam się z kolegą przed bramą akademika. Dostałam jego kask i prikaz nie mówienia po wietnamsku ani angielsku, gdyby złapały nas polizeie. No i pojechaliśmy... :]
Pierwszy przystanek - stare miasto che sai gon jakaś tam - świeże owoce, wymieszane z galaretkami, sokiem i mlekiem kondensowanym (pycha!). W międzyczasie snuliśmy "życiowe" opowieści. Historia miłości jego rodziców jest bardzo podobna do historii moich rodziców, ale miała inne zakończenie - jego tatę deportowano, gdy mama była w 7 m-cu ciąży.
Następnym przystankiem miało być Ho Tay (jezioro zachodnie), ale tak jakby... zabłądziliśmy. Udało nam się łamanym wietnamskim zapytać o drogę, zrozumieć objaśnienia;) i w końcu dotarliśmy.. Przy czym zrobiło mi się brrr.... ziiiimnooo. I po jeszcze chwili błądzenia wylądowałam w domku gromadki Węgrów, gdzie napoili mnie ciepłą europejską herbatką (!) i dodali do tego ciepłą bluzę. Było bardzo miło... I tak, o 23ciej, kiedy powinnam być w akademiku, siedziałam na północnym krańcu jeziora i słuchałam dyskusji o tym, jak przygotować jakieś węgierskie żarcie w wietnamskich warunkach.;) "Polak, Węgier, dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki" - jak mi zarecytował jeden z nowych znajomych, gdy tylko dowiedział się, że jestem z Polski.;)
Wyruszyliśmy w drogę powrotną (okrężną - żeby nacieszyć się jeszcze widokiem jeziora) i zrobiliśmy się głodni. Chwilę po północy siedzieliśmy nad my xao bo (smażony makaron my z wołowinką;)) w wyludnionej jadłodajni na brzegu jeziora - dwoje ludzi wyglądających na Azjatów, rozmawiających po angielsku o swoich życiowych przypadkach i skłonnościach do depresji.
Pod bramą akademika znalazłam się o 1:15 - na szczęście nie była zamknięta na kłódkę. Wzbudziliśmy żywe zainteresowanie panów strażników. "Do zobaczenia jutro na zajęciach".:)
(ktoś w końcu ma takie same problemy jak moje wyimaginowane...)
listopad 24th
Codzienność
Chodzimy na zajęcia. Kupujemy ładne ubrania. Próbujemy nowych smaków. Oglądamy dużo bajek i filmów.
Żyjemy tutaj tak, jak żylibyśmy w dowolnym miejscu świata.
Bo nieważne, gdzie jesteś, ale jak patrzysz.
listopad 15th
...
Nie ma komentarzy, nie ma uśmiechów a o notki to wszyscy pytają.
FOCH.
listopad 4th
Uwaga! Uwaga!
Masz kamerkę? Uśmiechnij się do mnie! To proste:
1) włączasz swoją kamerkę internetową
2) klikasz tutaj
3) uśmiechasz się do mnie
4) klikasz "capture"
5) wpisujesz coś w polu "tytuł" nad obrazem z kamerki
6) zatwierdzasz dodanie uśmiechu, klikając "zachowaj"!
:) A mała dziewczynka w zalanym deszczem Hanoi uśmiecha się do świata, widząc Twój uśmiech.:)
I pamiętajcie! Uśmiechnięci ludzie przyciągają uśmiechnięte sytuacje!
UPDATE(5/11/2008):
Nie masz kamerki? Teraz to nie problem! (;P)
Wyślij mi swoje uśmiechnięte zdjęcie.:) KLIK
Zanim klikniesz "zachowaj", pamiętaj o polu "wysyłanie plików".