Emilia Krywko Google+ Sajgonki | wietnam.info - blog o Wietnamie
wietnam

27 lip 2018

Sajgonki

Kto nie słyszał o sajgonkach? To chyba najbardziej znana w Polsce potrawa kuchni wietnamskiej. Jeśli wybierasz się w podróż do Wietnamu możesz się zdziwić, bo ich oryginalne nazwy to:
nem rán (na północy) i chả giò (na południu). Dla mnie sajgonki to po prostu rodzaj naleśnika z mąki ryżowej. Bardzo wygodny, bo nie trzeba wcześniej przygotowywać ciasta. A i praktyczny w czasach powszechnej alergii na gluten. Poniżej zamieszczam przepis na sajgonki, który spisałam kiedyś na podstawie swoich doświadczeń.
Uczyłam się przygotowywać to danie i obserwując mamę, i później na studiach. Do tej pory ciepło wspominam wspólne gotowanie w ramach dodatkowych zajęć w barze Thanh Ha na Jeżycach oraz popołudniową wizytę w akademiku, gdzie kroiliśmy, zawijaliśmy pod czujnym okiem żony i córki profesora Nguyễn Chí Thuật.

Sajgonki


  • papier ryżowy (20-25 placków)
  • makaron "sojowy" - objętościowo (po zaparzeniu)  tyle co mięsa
  • 300 g mięsa mielonego
  • grzyby mun 6 szt. 
  • 2 marchewki
  • mała cebula
  • (opcjonalnie) trochę poszatkowanej kapusty (może być pekinka)
  • 3 ząbki czosnku
  • sos rybny
  • sos sojowy
  • ½ łyżeczki białego pieprzu
  • ½ łyżeczki soli
  • (opcjonalnie) ½ łyżeczki cukru
  • olej do smażenia


Marchewkę, cebulę ścieramy na tarce. Grzyby mun zalewamy wrzątkiem. Gdy zmiękną, kroimy w paseczki. Makaron także zalewamy wrzątkiem, gdy się spulchni, tniemy go na mniejsze kawałki. Podsmażamy czosnek z mięsem na patelni. Dodajemy pozostałe warzywa i makaron - podsmażamy aż wszystko zmięknie i się przegryzie. Zdejmujemy z palnika. Doprawiamy solą, cukrem, białym pieprzem i sosami (ja daję zwykle więcej białego pieprzu).

Dokładnie mieszamy i gdy masa przestygnie, możemy zawijać. Zawijamy w zasadzie jak gołąbki, im ciaśniej tym lepiej. Niektórzy smarują końcówkę rozmąconym jajkiem, żeby się nie odklejała.

Smażymy. Tradycyjnie powinno się na głębokim oleju. W praktyce można spokojnie na minimalnej ilości oleju, ale trwa to dłużej i trzeba się naobracać nemami. :)

Nước chấm (sos)

(zwykle robię wg tego przepisu zmniejszając objętość składników o połowę)


  • 125 g cukru pudru (jak zalejemy wrzątkiem i szybko wymieszamy, może być zwykły)
  • 1 szklanka gorącej wody
  • ½ szklanki sosu rybnego
  • 1 łyżka octu ryżowego
  • 75 ml soku z limonki
  • 2-4 drobno posiekane papryczki chili 
  • 3-5 drobno posiekanych ząbków czosnku

Wymieszać cukier z wodą, a potem dodać resztę składników. Można do 7 dni przechowywać w lodówce.

Teraz często sama nie trzymam się przepisu. Eksperymentuję. Spolszczam. Ostatnio hitem okazały się sajgonki wprawdzie bez kocich uszek vel grzybów mun, ale za to z botwinką. Zresztą papier ryżowy można też wykorzystać do innych potraw, przygotowując naleśniki na parze lub zwilżać, zawijać i zjadać na surowo: bánh cuốnnem cuốn, gỏi cuốn. Jest pole do zabawy. :)

3 komentarze:

  1. Pyyyyyyyyyyyyyszne. Jedna z kilku moich najbardziej lubianych potraw. Po konsumpcji świat staje się lepszy. Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A próbowałaś kiedyś używać surowego farszu? Bez podsmażania go wcześniej?
    Jeżeli ten wpis to część z serii przepisów to proponuję kolejny o Bánh cuốn? Sam robię na teflonowej patelni i też da się zjeść :]

    OdpowiedzUsuń

Napisz, co myślisz o tym tekście!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...