Emilia Krywko Google+ Śmierć? Puk, puk, to ja. cz. I | wietnam.info - blog o Wietnamie
wietnam

30 sty 2013

Śmierć? Puk, puk, to ja. cz. I

- Kto idzie piechotą na lewo, kto jedzie roller coasterem na prawo.
Podreptałam. Po jakichś dziesięciu minutach dotarłam do celu. Wodospad Datanla mimo pory suchej prezentował się całkiem, całkiem. Poprosiłam jakichś słowiańskich turystów o fotkę z Misiem. Po kilku zdaniach wymienionych z chińskimi współwycieczkowiczami i kilku nawzajem sobie, z jakimś przypadkowym mężczyzną o lekko indyjskiej (?) urodzie, wykonanych zdjęciach okazało się, że wrócić muszę także o własnych nogach, bo sprzedawca biletów po tej stronie toru ma właśnie przerwę lunchową. To już nie było takie łatwe. Zakaszlana, zasmarkana i spalona słońcem zaczęłam wspinać się pod górkę. Z dwiema przerwami na "smarku, smarku, akha, akha" dotarłam do wejścia na szlak i zerknęłam na telefon. Trzy nieodebrane połączenia. Numer nieznany. 


- My grandmother passed away this morning. I think you should know. - po kilku minutach niełatwej językowo rozmowy okazało się, że niestety chodziło o "our grandmother". Szok, niedowierzanie i zastanowienie, co robić? Szybka wymiana telefonów i maili: z mamą, z Adamem, z Attilą. Zdenerwowanie zaburzyło mi odbiór rzeczywistości. Nakrzyczałam na mamę, naburczałam na pół wycieczki, nie chcąc się jednocześnie przyznać, co się stało. Ostatecznie decyzja: zmiana planów, szybkie zabookowanie miejsca w autokarze do Sajgonu na jutrzejszy poranek.

To było około godziny trzynastej. Do hotelu odstawiono mnie chwilę po piętnastej. Chwyciłam bilet na open busa i pobiegłam do biura, modląc się po drodze, żeby były jeszcze wolne siedzenia. Tam, gdzie powinna znajdować się agencja TM Brothers*, znajdowała się kawiarnia. Jej właściciele zawołali sąsiadkę. Sąsiadka poszła do najbliższego easyridera**. Ten jakimś cudem wiedział, gdzie się przeprowadziła moja ulubiona firma przewozowa. Tak to działa w Wietnamie - jeśli coś jest niedoorganizowane, nie martw się, czyiś siostra, brat i/lub sąsiad po kilku minutach (a może godzinach?) w końcu jakoś rozwikłają sprawę i wszystko się dobrze skończy. To Wietnam. Tu wszystko jest możliwe. Nawet to, czego nigdy nie chciałbyś doświadczyć lub to, o czym podświadomie i zupełnie nieświadomie marzysz od zawsze.

Kierując się wskazówkami: w prawo, w lewo, kawałek prosto, w prawo i będzie "big sign", o dziwo, bez żadnych problemów dotarłam na miejsce. Na moją uwagę, że ani na stronie, ani na bilecie nie mają aktualnego adresu, usłyszałam od kobiety tylko kruche i nieśmiałe: "ajm sori, ajm sori". Nie miałam serca na nią krzyczeć. To Wietnam. Pewnie jej szwagier zapomniał uaktualnić dane. I po cóż ja się mam przejmować?

7:15 następnego ranka mieli mnie odebrać z hotelu. Udało im się już około 7:30. O 8:00 wyruszyliśmy z Dalat. Na miejsce dotarliśmy, nie jak było przewidziane o 16:00, ale o 17:30. Nie taki zły wynik, o ile nam się nie spieszy. Jak to ktoś niedawno podsumował: "Ja nawet wolę, jak się sleeping bus spóźnia. Według rozkładu powinien być o piątej na miejscu, co ja bym robił o piątej rano w Sajgonie? A tak? Spóźnia się, jestem na miejscu o siódmej i mogę iść spokojnie zjeść śniadanie i poszukać pokoju." Święta racja!

Pół godziny po zameldowaniu w hotelu (karaluchy kochają moją wannę) przyjechał po mnie kuzyn i zawiózł mnie do domu pogrzebowego. Tu nie omieszkano mi przypomnieć (kocham Cię, wujku), że ostatnim razem, gdy byłam w Wietnamie także był pogrzeb w rodzinie. Po usłyszeniu tego trzy razy zaczęłam poważnie zastanawiać się, czy na pewno to nie moja wina...

Cdn.

*Tak, tak. Camel Travel było tylko przykrywką dla tej firmy. Wszystkie przygody związane z przejazdem Wietnamu, korzystając z ich usług, zasługują na osobną notkę - coming soon.
**Easyriderzy to tak na moje xeomowcy zorganizowani w firmach, mający stałe stawki za konkretne programy zwiedzania; często wybierani przez turystów w okolicach Dalat jako ciekawsza alternatywa dla tradycyjnych "biurowych" wycieczek. Noszą charakterystyczne niebieskie kurtki.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Napisz, co myślisz o tym tekście!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...